Miesiąc: Styczeń 2012

Jak to miłośnik Windows zaczął poznawać Linuksa – 0x00

Zaczynam na poważnie zajmować się Linuksem. Częściowo jako jeden z planów noworocznych ale głównie ze względu na to co się obecnie dzieje na świecie. Co mam na myśli? Coraz głośniej ostatnio o szpiegujących tabletach i smartphonach, backdoorach modułach zawartych w oprogramowaniu służącym do ewentualnego podsłuchu użytkowników czy innych zamachach na wolność i prywatność. Obawiam się że takie trendy będą się z czasem nasilać i na zamknięte programy będzie trzeba spoglądać ostrożniej, czy dla naszego dobra nikt nas nie podsłuchuje. Jest też inna kwestia – większość softu idzie w kierunku idiotoodporności i ograniczania funkcjonalności. Coraz modniejsze staje się sandboxowanie aplikacji, zabranianie robienia tego czy tamtego i ogólne traktowanie użytkownika jak debila, czego nie obserwuję w środowisku open-source. Wolałbym aby do otwartych rozwiązań przekonywała mnie ich funkcjonalność, wygoda, szybkość, no ale cóż. Może w przyszłości.

Póki co chcę dogłębnie poznać nowe środowisko tak więc wszelkie testy będę przeprowadzał na wirtualnej maszynie opartej o VirtualBox. Zdaję sobie sprawę że nie jest to praca 1:1 jak na normalnym sprzęcie, ale mój pecet jest na tyle mocny aby spadki wydajności były marginalne (sprzętowa wirtualizacja rlz). No i migawki pozwolą łatwiej naprawiać zepsute rzeczy 🙂

Standardowo przy instalacji pingwina trzeba wybrać z pośród dystrybucji których ilość dąży do nieskończoności. Z miejsca odpuszczam sobie wszelkiego rodzaju mixy miksów remixów, chyba wiadomo dlaczego 😉 . Przeglądając główne dystrybucje skreśliłem Ubuntu gdyż Canonical ostatnio idzie w stronę która mnie się wcale nie podoba (vide unity). Zresztą Ubuntu wydaje się strasznie n00bowskie 😉 Debiana mam na serwerze więc też odpadł z miejsca. Wybierając coś z innej beczki odrzuciłem Archa i Gentoo gdyż nie czuję się na siłach aby ich używać. Z pozostałych przy pomocy rzutu monetą wybrałem Fedorę 16 x64 z GNOME. KDE doinstaluje się później.

Przez pewien czas używałem trochę Linuksa ale było to na zasadzie ‘co się domyślę’. Tym razem mam zamiar zrozumieć ten system przynajmniej w stopniu takim jak Windows. Czyli czeka mnie wiele prób z wyciskaniem ostatnich soków z pingwina 😉 Nie będzie mu ze mną łatwo – nie odpuszczę w żadnym aspekcie, i nie raz będę musiał przywracać snapshota 😉 Czasem aby się czegoś nauczyć trzeba coś rozwalić 🙂 .

Wspomnę jeszcze że w założeniu chcę na Linuksie używać tylko otwartego oprogramowania ale to się wpisuje samo w filozofię systemu.

Czekając aż pobierze się obraz iso (tylko 600mega z kawałkiem!) ustaliłem przy pomocy kolegi że 20 GB wystarczy w zupełności. Swoją drogą Windows 7 wymaga co najmniej 40 GB. Intrygujące zważywszy że po instalacji typowej dystrybucji mamy jakiś podstawowy pakiet oprogramowania, a Windows jest w zasadzie bez niczego. Kiedyś będę musiał zgłębić tą tajemnicę. Po szybkim rzucie okiem widzę że w moim Windows 7 katalog Windows ma 23,5 GB. Zapewne częściowo wynika to z intensywnego hardlinkowania ale i tak to sporo. Okazuje się że 50 GB na partycję C:\ to zbyt mało, nawet po wyciągnięciu dokumentów na inną partycję… ale nie o tym dzisiaj.

Szykują się interesujące eksperymenty.

EDIT:

Do diabła z wirtualizacją, ściągam Mandrivę i instaluję po ludzku na fizycznym dysku..

Reklamy

++m_CurrentYear

Zwykle koniec roku jest okazją do podsumować ale dzisiaj nie o tym. Raczej o oczekiwaniach odnośnie kolejnego.

Pierwszym podstawowym oczekiwaniem jest zacząć mniej lub bardziej zarabiać $$$ W tym roku udało mi się zarobić na programach 250zł co jak dla mnie jest bardzo dobrym wynikiem 🙂 W nowym roku moim celem jest łapać jakieś zlecenie co najmniej raz na miesiąc. Ponadto jeśli wszystko dobrze pójdzie i zabłysnę na praktykach to uda się w wakacje popracować w profesjonalnej firmie, poza tym jest opcja dorywczej pracy jako ‚informatyk’. A w przypadku maksymalnego combosa zarobię coś sprzedając aplikacje na komórki 😀

Pieniądze to nie wszystko (ale wszystko bez pieniędzy to chuj) więc są też inne sprawy. O sprawach osobistych nie będę wspominał bo to nie sweet blogasek 🙂

Na pewno mam zamiar nauczyć się pisać pod platformy mobile (konkretnie badaOS) i czerpać z tej wiedzy korzyści materialne :)Koniecznie muszę się w końcu nauczyć pisać bezwzrokowo bo to hańba że jeszcze nie potrafię. No i wypadało by  ruszyć linuksa.

Kolejnym celem jest napisanie jakiegoś programu który zostałby zamieszczony w jakimś portalu – moja próżność zostałaby zaspokojona na jakiś czas 🙂

Odnośnie bloga – jeden post na 2 tygodnie. Okazuje się ze pisanie 2 postów tygodniowo to chyba trochę za wysoka poprzeczka jak dla mnie 🙂 No i chcę przenieść się na jakiś płatny hosting ale do tego potrzebna jest forsa – patrz pkt. 1.

No i angielski – od dziś zaczynam ostro się go uczyć bo nie znać angielskiego to prawie jak analfabetyzm (nie żebym nie znał wgl, ale nie jestem specjalnie zadowolony ze swojego poziomu).

Żeby realizować cele potrzeba motywacji – więc na koniec coś co działa na mnie niewyobrażalnie motywująco do pracy:

Happy New Year!!!